Ktoś dewastuje groby ofiar z Tryńczy. Ksiądz musi interweniować w czasie mszy i uspokajać mieszkańców

0
1092

Jak informuje Super Express, w Tryńczy na Podkarpaciu nie gasną emocje związane z wypadkiem, w którym zginęło pięcioro młodych ludzi. Groby ofiar są niszczone, a ludzie skłóceni.

To się stało w Boże Narodzenie. Siostry Anna (†16 l.) i Dominika (†18 l.) oraz ich kuzynka Klaudia (†18 l.) wsiadły do samochodu z kompletnie pijanymi kolegami. Bogusław (†27 l.) miał we krwi 1,84 promila alkoholu, natomiast Sławomir (†24 l.), który kierował starym Tico – 1,81. Wszyscy swoją świąteczną przejażdżkę zakończyli w Wisłoku. Samochód z ich ciałami wyłowiono z rzeki dopiero po kilku dniach.

Tragedia wstrząsnęła lokalną społecznością. W Tryńczy mówi się o niej do dzisiaj, a wieś jest skłócona i podzielona. Jedni wprost mówią o winie pijanego kierowcy, inni zaś wskazują, że dziewczęta dobrze wiedziały, z kim wsiadają do auta. – Wiedziały, co robią, nikt ich do niczego nie zmuszał – słyszymy.

Takie komentarze tylko dolewają oliwy do ognia. Ostatnio emocje znów wzięły górę. – Ktoś po raz kolejny zniszczył groby ofiar. Zdjęcie Sławka zostało pocięte, ktoś napisał na nim: „Morderca” – mówi jedna z mieszkanek wsi.

O tym, że grób córki został zdewastowany, mówi też ojciec Klaudii, ale nie chce tego komentować, tylko odsyła w tej sprawie do proboszcza. Bo doszło już do tego, że ksiądz z ambony musi uspokajać parafian. – Cmentarz to poświęcone miejsce, nie można tam wylewać swoich złości – mówił ostatnio w kazaniu i zaklinał, by dać ofiarom spokój.

Źródło: Super Express