Poszukiwany pyton zjadł psa. Gad był widziany po drugiej stronie Wisły

0
729

Poszukiwaniem sześciometrowego pytona w okolicach Konstancina-Jeziorny żyje większość jak nie cała Polska. Okazuje się, że zwierzę prawdopodobnie zaatakowało psa, a następnie go zjadło. Wczoraj wieczorem gad również był widziany przez wędkującego nad Wisłą mężczyznę. O świcie więc wznowiono poszukiwania pytona.

Pyton po zrzuceniu tzw. „wylinki” był wygłodniały, więc nic dziwnego, że zaatakował psa. Informację o zjedzonym przez pytona psie usłyszeli na miejscu reporterzy naTemat.pl
Nagle przedstawiciele służby ochrony i ratownictwa zwierząt krzyczą do siebie przez szczekaczkę. – Zginął pies! Pyton prawdopodobnie go pożarł! – nie wierzymy w to, co słyszymy. Podchodzimy do współpracownicy fundacji. Pytamy, czy wąż na pewno jest w pobliskim lesie. – Tak, jest! — brzmi żołnierska odpowiedź — pisze naTemat.pl
Wczoraj wieczorem (wtorek) zwierze było widziane przez wędkującego na brzegu Wisły mężczyznę. Wędkarz w czasie przesłuchania przez policję zeznał, że zwierze widział po drugiej (red. wschodniej) stronie Wisły. Wersję mężczyzny potwierdzają również patrolujący Wisłę strażacy i inspektorzy fundacji Animal Resuce Polska, którzy również widzieli nocą w blasku czołówek płynącego gada drugą stroną rzeki. Późna godzina i słaba widoczność uniemożliwiły podjęcie kroków zmierzających do schwytania gada.
Dziś o świcie wznowiono poszukiwania sześciometrowego gada. Jest bowiem szansa, że zwierze po chłodnej nocy będzie szukało ciepła, wygrzewając się na okolicznej plaży lub na wyspie położonej na Wiśle.

Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie w całości materiałów bez zgody autora zabronione. Wszystkie materiały prasowe znajdujące się na portalu www.sledczy24.pl są własnością portalu www.sledczy24.pl z siedzibą w 31-044 Kraków ul. Grodzka 42/1, zarejestrowanego w Wydziale I Cywilnym Sadu Okręgowego w Częstochowie pod sygn. akt I Ns Rej Pr 36/17.