Lekarze zwlekali z operacją! Mała Lusia omal nie umarła

0
138

Lusia z Białegostoku ma dopiero trzy miesiące, ale przeszła już o wiele więcej niż niejeden dorosły. Dziewczynka w ciągu swojego krótkiego życia już przeszła operację ratującą jej życie.

Lusia jest dzieckiem siedemnastoletniej Emilii. Ze względu na niepełnoletność matki noworodka, jego prawną opiekunką jest babcia – 42-letnia Justyna Jarzębska. Kobieta zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że nowo narodzone dziecko dostało 10 punktów w skali Apgar, a następnego dnia po porodzie niemalże umarło?
Po przeprowadzeniu badań przez lekarzy w szpitalu dziecięcym, wypisie do domu oraz powtórnym pobycie w szpitalu okazało się, że dziecko cierpi na zapalenie płuc oraz sepsę. Po niedługim czasie lekarze stwierdzili, że dziewczynka jest już zdrowa, dlatego ponownie wypisano ją do domu. Niestety, dziewczynka wymiotowała, nie oddawała moczu i miała nadęty brzuszek. Młodociana mama nowo narodzonej dziewczynki wspomina, że mówiła lekarzom o objawach, ale oni to ignorowali mówiąc, że nie wiedzą, co dolega dziecku. Na operację zdecydowano się dopiero po dwóch kolejnych dniach.
Po operacji trwającej ponad pięć godzin dziecko trafiło na OIOM. Jak się okazało, operacja uratowała życie dziecka. Ponieważ dziecko miało sepsę oraz zapalenie otrzewnej lekarze zrobili dziewczynce przetokę.
Dopiero po operacji oraz kilkudniowej śpiączce dziewczynka zaczęła wracać do zdrowia. Rodzina dziecka mówi otwarcie, że nie ma już zaufania do miejscowego szpitala oraz jego funkcjonariuszy. Szpital poinformował media, że stanowisko w tej sprawie zajmie dopiero po otrzymaniu ewentualnej oficjalnej skargi od rodziny małej Lusi.

Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie w całości materiałów bez zgody autora zabronione. Wszystkie materiały prasowe znajdujące się na portalu www.sledczy24.pl są własnością portalu www.sledczy24.pl z siedzibą w 31-044 Kraków ul. Grodzka 42/1, zarejestrowanego w Wydziale I Cywilnym Sadu Okręgowego w Częstochowie pod sygn. akt I Ns Rej Pr 36/17.