Policja blokuje wyjście ze szpitala matce z noworodkiem. Konflikt się zaostrza

0
599

Lekarka szpitala Bielańskiego w Warszawie wezwała policję, po tym, jak matka wraz z noworodkiem chciała opuścić szpital. Ojciec, któremu nie pozwolono wejść do dziecka, powiadomił Justynę Sochę ze stowarzyszenia – Non Stop. Dziś sąd podjął decyzję, że dziecko wymaga leczenia i hospitalizacji nawet wbrew woli rodziców!

Zanim do tej sytuacji doszło, rodzice nie wyrazili zgody na szczepienie noworodka. W niedługim czasie lekarze poinformowali matkę, że dziecko ma wysokie CRP i musi otrzymać antybiotyk. Matka nie miała nic przeciw temu, ale zażądała wglądu do badań, które by to potwierdziły. Ze względu na fakt, iż lekarz odmówił, postanowiła opuścić szpital, wypisując się na własne żądanie. Wtedy pod drzwiami pojawili się funkcjonariusze Policji, aby jej uniemożliwić wyjście. Ojciec dziecka, który dowiedział się o sytuacji, nie został wpuszczony na oddział, oraz odmówiono mu udzielenia jakichkolwiek informacji w sprawie tłumacząc, że matka dziecka jest bezpieczna pod opieką pani aspirant. Podważono jego ojcostwo, mówiąc, iż nie jest mężem kobiety, a to, że ona wskazała go jako ojca dziecka, nie miało żadnego znaczenia.

W związku z zaistniałą sytuacją mężczyzna powiadomił Justynę Sochę ze stowarzyszenia — Non Stop, która opisała całe zdarzenie na Facebooku.

Wystraszona matka zgodziła się w końcu na to, by dziecku podano antybiotyk, mimo że nie była do końca przekonana co do jego słuszności, w dalszym ciągu bowiem nie otrzymała dokumentacji medycznej do wglądu. Policjanci mimo to, nie opuścili szpitala i nadal nie pozwalają jej na opuszczenie placówki.

Sprawa trafiła do sądu, który potwierdził, że dziecko wymaga leczenia i hospitalizacji, nawet wbrew woli rodziców. Po decyzji sądu policjanci, w czwartek po południu opuścili szpital, o czym poinformowała Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa.

Według ordynatora oddziału, Neonatologi, dr. Jacka Witwickiego rodzice byli informowani o tym, co się dzieje natomiast sama dokumentacja, nie musi być im przekazywana, gdyż podlega interpretacji lekarskiej, rodzice natomiast otrzymują kartę informacyjną przy wypisie ze szpitala.

Ordynator uważa, że ojciec zrobił niepotrzebny szum i to on był główną przyczyną nieporozumień wzywając antyszczepionkowców , których obecność według niego jest całkowicie niezrozumiała i nieuzasadniona. Lekarze nie zaszczepili bowiem dziecka, wbrew woli rodziców. Musieli natomiast wezwać policje i zawiadomić sąd, gdyż istniało zagrożenie, że rodzice mogliby opuścić szpital z dzieckiem na własne żądanie. Policja miała działać uspokajająco.