Dramatyczne odkrycie w szczerym polu. „Dla jednodniowych szczeniaków nie było już szansy, podjęto decyzję, by je uśpić”

0
614

Za przybitymi do otworu deskami, dywanem, a na końcu tablicą rejestracyjną była suka z sześcioro szczeniakami. Maluchy miały dopiero jeden, ale były w stanie agonalnym. Jeden już nie żył. Buda dla nich stała w szczerym polu niczym nieosłonięta od wiatru. Gdyby nie przypadkowa osoba, która usłyszała skomlenie, nawet suka by nie przeżyła.

Izabella Kopacz, lekarz weterynarii z Jaworzna określiła zachowanie osoby, która zostawiła zwierzaki w polu w zabitej budzie krótko: – Bestialstwo. Dodała: – Te psy były skazane na pewną śmierć głodową. Gdyby nie przypadek, gdyby nie to, że tam ktoś przechodził i zainteresował się.

Mieszkanka Jaworzna usłyszała skomlenie. W szczerym polu bez ogrodzenia, daleko od ulicy, znalazła drewnianą budę. To stamtąd dobiegał dźwięk. Zaalarmowała straż miejską, bo budy nie dało się otworzyć.

– Wejście było zabite deskami — mówi Adrian Zięba, komendant straży miejskiej w Jaworznie. Zamknięcie było bardzo szczelne. Pod deskami był jeszcze fragment dywanu i plastikowa tablica od rejestracji samochodowej. A w środku siedem psów: suka i szczeniaki. – Nie były w stanie wyjść samodzielnie — podkreśla Zięba.

Psy zostały przewiezione do gabinetu Izabelli Kopacz. – Szczeniaki nie miały całej doby. Jedno było martwe. Część w stanie agonalnym. Próba ratowania ich byłaby znęcaniem się — twierdzi lekarka. Zostały uśpione. Suka była wyziębnięta i wystraszona. Trafiła do schroniska dla zwierząt w Chełmku.

Strażnicy przekazali policji sprawę jako podejrzenie popełnienia przestępstwa. – Badamy okoliczności, ale za wcześnie, żeby coś w tej sprawie powiedzieć — mówi Tomasz Obarski, rzecznik jaworznickiej policji. Lekarka Kopacz apeluje do mieszkańców.

– Może ktoś rozpoznaje tego psa, wie kto był właścicielem?

Źródło: TVN24