Ksiądz przetrzymywał 12-latkę w mieszkaniu. Dopuszczał się wobec niej najgorszych czynów

0
632

„Tata bił mamę tak, że krew tryskała po ścianach. Mama często leżała na podłodze, zakrwawiona, w podartych ubraniach. Starałam się ich pilnować. Gdy chciała się powiesić, śledziłam każdy jej ruch” – tak Kasia zaczyna swoją tragiczna opowieść.

Dziś to 24-letnia kobieta. Ofiara księdza pedofila – Romana B.. Swoją tragiczną historię opowiedziała autorce książki “Z nienawiści do kobiet”.

Koszmar Kasi trwał od najmłodszych lat. Przeszkadzała rodzicom alkoholikom, chowała im butelki, drażniła swoją obecnością. Kiedy ksiądz zainterweniował i powiedział, że zaopiekuje się Kasią, chętnie się zgodzili. Jej koszmar się wtedy nie skończył, wpadła z deszczu pod rynnę, sytuację bez wyjścia. Najgorszy koszmar miał dopiero się zacząć…

Ksiądz zapewnił rodziców, że Kasia zamieszka w internacie i będzie chodziła do dobrej szkoły. Ich i tak to nie obchodziło, nie dopytywali, nie sprawdzali czy słowa księdza mają pokrycie w rzeczywistości. A rzeczywistość była taka, że Kasia trafiła do mieszkania matki księdza, która przebwała zagranicą.

Jak tylko Kasia zamieszkała z księdzem, ani przez chwilę nie ukrywał swoich zamiarów. Był brutalny, siłą brał to, po co ją tam sprowadził.

Zaczął zdzierać ze mnie ubrania. Czułam taki strach, że nie mogłam oddychać (…). Gdy skończył, owinęłam się w koc, położyłam przy ścianie i płakałam – opowiada dzisiaj już 24-letnia kobieta. (…) Miałam rozciętą wargę, a na udach siniaki. Zaczęłam powtarzać: Mamusiu, gdzie jesteś? Pomóż mi – cytuje słowa Kasi autorka książki.

To był zaledwie początek. Dogadzał sobie całonocnymi orgiami, podczas których znęcał się nad dzieckiem. Kasia zaszła w ciążę, więc zorganizował aborcję. Zaczął podawać jej różne leki, po których dziewczynka czuła się otępiała.

W tym czasie dziewczynka chodziła do szkoły. Mieszkała u księdza. Nikt się nie wtrącał, nikt nie zaniepokoił, nikt nie chciał zobaczyć śladów przemocy.

Kasia odważyła się zwrócić po pomoc. Nie wierzyli jej w to co mówiła. Nie mieli odwagi kwestionować autorytetu księdza, ale zabrano ją do domu dziecka. Kasia sądziła, że jej koszmar się skończył, ale tam padła ofiarą przemocy ze strony jednej z opiekunek, która uważała, że Kasia szkaluje księdza. Znęcała się nad dziewczynką psychicznie. Kasia nie wytrzymała, chciała umrzeć, targnęła się na swoje życie. Uratowano ją, spróbowała ponownie – cztery razy. Trafiła do szpitala psychiatrycznego.

Sprawy nie udało się zamieść pod dywan. Odbył się proces księdza. Roman B. został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Odsiedział zaledwie dwa lata, po czym został zwolniony… Znalazł schronienie w Zakonie Chrystusowców, a gdy za sprawą książki zainteresowały się nim media, wyjechał zagranicę.

Autorka książki, głęboko poruszona dramatem Kasi i tego co przeszła, próbowała dowiedzieć się czy zwyrodnialec nie stanowi zagrożenia. Niestety wciąż może kogoś skrzywdzić. Pisarka łatwo nawiązała z nim kontakt jako 13 – letnia Zosia…