Kim był zmarły świadek w sprawie Tomasza Komendy? 

0
803

58- letnia Dorota P. jeden z sześciu kluczowych świadków w sprawie Tomasza Komendy zmarła w sobotę rano 9 czerwca w jednym z wrocławskich szpitali. Kim była i jaką rolę odgrywała w sprawie, przyczyniając się do skazania niewinnego człowieka, a także jaki wpływ może mieć ta śmierć na dalszy przebieg sprawy, oraz wysokość odszkodowania dla Tomasza Komendy?

Dorota P. zeznała w śledztwie, a następnie w sądzie potwierdziła, iż Tomasz Komenda powiedział jej, że jego dziewczyna ma na imię Małgosia i pochodzi z Jelcza-Laskowic, miał też tego dnia pożyczać od niej pieniądze na benzynę, aby dotrzeć na dyskotekę do Miłoszyc. Według niej chłopak był agresywny, a jego rodzinę określiła jako patologiczną. 24-letniego wówczas Tomasza znała, bo jak twierdziła, była sąsiadką jego babci. Oczerniała go, przekonując m.in., że to człowiek zdolny do dokonania tak makabrycznej zbrodni. Śledczym za każdym razem powtarzała, że Komendę rozpoznała sama na portrecie pamięciowym i nikt jej do tego nie nakłaniał. Kilka miesięcy temu ujawniła w rozmowie z przyjacielem, że wtedy, przed laty, policjanci ją szantażowali i straszyli. Ponadto okazuje się, że Dorota P. w latach 90. była kobietą lekkich obyczajów obracającą się w kręgu wrocławskich policjantów i prokuratorów.
W świetle tych faktów ciekawe jest to, co wyznała Matka Tomasza Komendy-Teresa Klemańska. Zanim jej syn został postawiony w akt oskarżenia, Dorota P. odgrażała się jej, że będzie przez nią płakać, . Okazuje się, że obie kobiety znały się dość dobrze. Teresa Klemańska opiekowała się synem Doroty P. Krystianem, jednak szybko z tego zrezygnowała, gdyż malutki chłopczyk przebywał u niej w domu do późnych godzin nocnych, matka nie interesowała, się synem a na uwagi pod jej adresem reagowała agresją. Doszło do ostrej kłótni, w której Dorota P. wyznała, że Teresa Klemańska, jeszcze ją „popamięta„.
Pomimo znajomości z jego matką, Tomasza Komendę znała jedynie z widzenia, na sprawie natomiast zeznała, że byli bliskimi znajomymi, wręcz przyjaciółmi. Jaki miała cel, aby pogrążyć niewinnego człowieka, czy to była tylko osobista zemsta, czy została do tego zmuszona? Tego już raczej się nie dowiemy, sekret zabrała ze sobą do grobu.
Jak się okazuje kobieta była już wcześniej karana za składanie fałszywych zeznań. Po raz pierwszy miało to miejsce na początku lat 90, złożyła wówczas doniesienie na swojego konkubenta Bogdana B., który rzekomo znęcał się nad nią fizycznie i moralnie. Nikt z jej znajomych nie potwierdził jej wersji, w następstwie czego sprawę umorzono.
W 1997 r. Sądziła się z tym samym mężczyzną, gdyż bez jego zgody chciała zameldować się w jego mieszkaniu oraz zostać członkiem spółdzielni, aby w przyszłości go wykupić. Sąd natomiast zarządził jej eksmisję. Były partner Doroty P. wspomina, że chwaliła się swymi licznymi kontaktami wśród policjantów, prokuratorów i sędziów.
– „Chciałam, żeby złapali wszystkich sprawców. Przecież podczas śledztwa mówiło się o jeszcze dwóch. Cały czas mówiło się o zastraszaniu świadków, nawet przez policjantów. Komuś wyraźnie zależało, aby do nich nie dotrzeć. Wyznała kilka miesięcy temu Ewa Szymecka-adwokat rodziny zamordowanej Małgosi Kwiatkowskiej.
Dziś ta śmierć może mieć zasadniczy wpływ na dalszy przebieg sprawy Tomasza Komendy. Jako kluczowy świadek mogłaby ujawnić nieprawidłowości jakie miały miejsce w tamtym czasie, co oczywiście nie pozostanie bez wpływu na wysokość odszkodowania.

Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie w całości materiałów bez zgody autora zabronione. Wszystkie materiały prasowe znajdujące się na portalu www.sledczy24.pl są własnością portalu www.sledczy24.pl z siedzibą w 31-044 Kraków ul. Grodzka 42/1, zarejestrowanego w Wydziale I Cywilnym Sadu Okręgowego w Częstochowie pod sygn. akt I Ns Rej Pr 36/17.