Poprosiła o usunięcie swojego zdjęcia ze strony klubu. Spotkała się z ogromnym hejtem

0
1200



„Zgodziłaś się na udostępnianie swojego wizerunku, kupując bilet do klubu, który jest jednoznaczny z akceptacją regulaminu. Więc teraz nie płacz, że twój sebek widzi, gdzie świecisz cyc@mi!” – to tylko jeden z setek obraźliwych komentarzy skierowanych w kierunku młodej kobiety, która stała się twarzą postów promujących imprezy w jednej z rzeszowskich dyskotek. Kobieta poprosił o usunięcie swojego zdjęcia z galerii. Klub odmówił i dodał z przekąsem w komentarzu – „Absolutnie nie ma się czego wstydzić. Nalegamy na jego pozostawienie”. Sprawa będzie miała swój finał w sądzie -zapewnia poszkodowana i kieruje do klubu pismo za pośrednictwem prawnika.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go, w ten sposób pomożesz nam w rozwijaniu portalu. Dzięki!

Jeden ze znanych rzeszowskich klubów postanowił użyć do promocji weekendowych wydarzeń zdjęcia, które wykonał fotograf w czasie jednej z imprez. Na zdjęciu jest atrakcyjna kobieta, pozująca na parkiecie. Kobieta, widząc, że bezprawnie została „twarzą” klubu postanowiła poprosić o usunięcie zdjęcia, na którym się znajduje. Jak sama zaznacza, nie miałaby nic przeciwko, gdyby to zdjęcie znalazło się wśród innych zrobionych w czasie eventu. Takie jej zdjęcia znajdują się już w galerii od ponad dwóch tygodni. Jednak na użycie jej wizerunku do promocji wydarzeń i czerpania korzyści nie wyraziła zgody.
Innego zdania są internauci, jedna z komentujących kobiet, zaznacza, że kupując bilet, akceptuje się również regulamin klubu, w którym jest wyraźnie zaznaczone, że uczestnik imprezy zezwala na fotografowanie i użycie wizerunku w obrębie promocji klubu.
Druga z komentujących wtóruje poprzedniej, że dyskoteka powinna usunąć zdjęcie na żądanie kobiety, bo jak słusznie zaznacza, klub nie może używać klauzul abuzywnych w regulaminie, łamiąc tym samym prawo w kraju świadczenia usług i podaje skrajny przykład, że gdyby regulamin zezwolił na mordowanie i kradzieże to czy by tak mogło być? Oczywiście, że nie. Prawo państwa ponad regulaminem klubu — kwituje.
Pomimo że klub w niedzielę o godzinie 14:50 usunął zdjęcie, to temat nie wygasł i hejt, który był skierowany na klub, przeniósł się na… poszkodowaną.


Internauci w komentarzach zarzucają kobiecie, że najpierw pozuje do zdjęć, a następnie prosi o ich usunięcie. Inni znów wytykają sposób, w jaki kobieta była ubrana tego wieczoru i komentują, że powinna myśleć, gdy się ubierała, a nie po tym, jak została sfotografowana. Pokrzywdzona w komentarzach niczym Syzyf powtarza, że nie chodzi o ubiór, a o bezprawne użycie jej wizerunku do promocji klubu — bezskutecznie.
Jak sam manager klubu zaznacza, promocja się udała. Wydarzenie udostępniono przeszło 600 razy, na temat pojawiło się kilka tysięcy komentarzy, a profil klubu działającego w Rzeszowie wyświetlił się na tysiącach facebookowych tablic i to nie tylko tych należących do rzeszowian, ale wszystkich, nawet tych nad morzem. Plus oczywiście bonus w postaci nagłośnienia sprawy przez największe media w Polsce.
Wizerunek kobiety został nie tylko naruszony przez klub, ale również przez komentujących, którzy nie szczędzili hejtu w jej kierunku. Tak jak z klubem kobieta postanowiła walczyć za pośrednictwem prawnika, tak się wydaje, że z hejtem będzie musiała się uporać sama.