Brutalnie pobił i zostawił w zaułku na śmierć Polaka

0
453

W październiku zeszłego roku, w londyńskim zaułku doszło do tragicznego zdarzenia. Mężczyzna dotkliwie pobił 31-letniego Polaka, który zmarł, osierocając przy tym swojego syna.

Całe zdarzenie miało miejsce w październiku ubiegłego roku w godzinach nocnych, przy Montague Road w londyńskim Hounslow. 31-letni Kamil Metler został skatowany przez swojego oprawcę w zaułku. Nieprzytomnego i dotkliwie pobitego mężczyznę znaleziono około godziny 3 w nocy przez ratowników medycznych z London Ambulance Service. Mimo akcji reanimacyjnej nie udało się uratować życia Kamila. Jak ustalono, mężczyzna zmarł dosłownie kilka minut po przybyciu ratowników medycznych na miejsce.

Według świadków zdarzenia 31-latek miał zostać mocno skopany i pobity przez swojego oprawcę, który później skakał po jego głowie. Sekcja zwłok w Uxbridge Mortuary potwierdziła, że bezpośrednią przyczyną śmierci naszego rodaka były poważne obrażenia głowy.

Śledczy prześledzili nagrania z monitoringów, na których widać ostatnie godziny życia ofiary.
Na kilka godzin przed swoją śmiercią Kamil Metler był w pubie Yates przy Bath Road. Wyszedł z pubu razem z kobietą, z którą rozmawiał dosłownie chwilę przed napaścią. Jak ustalono, oprawcą był niejaki Vitali Daikov. Na nagraniach widać jak cała trójka – Kamil, kobieta oraz Vitali Daikov weszła do zaułka przy Lampton Road, a następnie najpierw kobieta, a potem napastnik stamtąd wychodzą i się oddalają.

16 października oficerowie Met Police aresztowali Daikova pod zarzutem morderstwa. Obecnie jest oskarżony o zabójstwo. Vitali Daikov przyznał się do winy przed sądem Blackfriars Crown Court 1 marca, a swoje okrutne postępowanie tłumaczył tym, że ponoć bał się kradzieży.

Na rozprawie sądowej była obecna matka zmarłego. „Nie pogodziłam się i pewnie nigdy się nie pogodzę z faktem, że mój syn nie żyje” – mówiła. „Czuje coś w rodzaju pustki, próżni. Nie widziałam go martwego i nie dotarło to do mojej świadomości. Staram się o tym nie myśleć, ale obraz mojego syna powraca w trakcie nieprzespanych nocy. Odczuwam wielki ból, gdy myślę, jak bardzo musiał cierpieć bity bezlitośnie przez Daikova. On zostawił go na pewną śmierć na ulicach Londynu. Nie wezwał żadnej pomocy, nie zadzwonił po karetkę, nie interesowało go, co stanie się z jego ofiarą później.”

Mężczyzna, który dopuścił się zabójstwa, został skazany na 17 lat więzienia.