Rozpoczął się proces lekarki, która podczas porodu urwała dziecku głowę

0
805

15 maja w Manchesterze rozpoczął się proces Vaishnavy Laxman pochodzącej ze Szkockiej miejscowości Dundee, która cztery lata wcześniej podczas porodu urwała głowę nienarodzonemu dziecku.

Na oddział do szpitala Ninewells w szkockim Dundee dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem porodu trafiła 30-letnia kobieta.
Ustalono, że dziecko jest ułożone głowa do góry, co bardzo utrudniłoby ewentualny naturalny poród. Jednak lekarka, która zajmowała się pacjentka, podjęła decyzje o tym, aby poród odbył się naturalnie. Lexman nie zezwolił na cesarskie cięcie, które w tamtym momencie wydawało się najlepszym rozwiązaniem ze względu na rozwarcie u kobiety, które wynosiło zaledwie 2-3 cm.

Lexman ze względu na obrócona pozycje dziecka próbowała je wyciągnąć za nogi i tułów. Skutki tego okazały się tragiczne, główka dziecka oderwała się od reszty ciała, pozostając przy tym w ciele kobiety. Następnie dwaj inni lekarze przeprowadzili cesarskie cięcie po to, żeby wydobyć głowę noworodka. Po czym przyszyli głowę do szyi po to, żeby matka mogła pożegnać się ze swoim zmarłym dzieckiem.

Przesłuchano  lekarza, który na sali rozpraw ze łzami w oczach opowiadał, jak wyciągał główkę dziecka z macicy matki. – Jest to jedno z najbardziej przerażających doświadczeń, jakich w życiu doświadczyłem. Ciągle mnie prześladuje – powiedział Yeswanthini Bhushan. Lekarz twierdzi, że ostrzegał doktor Laxman przed rozpoczęciem porodu. – Powiedziałem jej, by była ostrożna – dodał. Mężczyzna na własne oczy widział moment, w którym szyja dziecka rozciągnęła się i odłączyła od tułowia.

Podczas rozprawy sądowej prawnik Charsle Garside, adwokat poszkodowanej zwrócił uwagę, że podczas porodu dziecko żyło i była szansa na uratowanie mu życia. Dodał również, że decyzja, która podjęła doktor Lexman, była błędna. Sama poszkodowana również zwróciła się do sądu, powiedziała ona między innymi o tym, że podczas porodu odmówiono jej podania tlenu i ignorowano jej prośby o poród za pomocą cesarskiego cięcia.

Kobieta nie przyznaje się do winy i uważa, że w żaden sposób nie przyczyniła się do śmierci dziecka. W imieniu oskarżonej jej obrońca Gerard Boyle wyraził żal, że dziecka nie udało się uratować: Dr Laxman poprosiła mnie, żebym powiedział, że jest jej bardzo przykro i jest głęboko zasmucona z powodu twojego dziecka-powiedział, zwracając się do matki. Ta odpowiedziała, że nigdy nie wybaczy lekarce.