SZOKUJĄCA linia obrony gwałciciela z Rimini. Dzięki temu zabiegowi wyjdzie na wolność?

0
461

20-letni Guerlin Butungu wypiera się strasznego gwałtu na młodej Polce. Adwokaci zwyrodnialca z Kongo, który grasował na plażach włoskiego Rimini, nie zawahali się zasugerować, że zeznania polskiej ofiary oraz trzech młodocianych współsprawców zbrodni, nie do końca dowodzą winy ich klienta. 

Ponadto Butungu (czyli herszt bandy, w skład której – prócz niego – wchodzili nastoletni synowie imigrantów z Nigerii i Maroka), ustami swych obrońców, przekonuje, że miał trudne dzieciństwo, a doświadczenia z ogarniętego konfliktami Konga mocno go zmieniły. – On jest samotny i charakteryzuje się brakiem reguł – przekonują adwokaci, którzy złożyli wniosek o uniewinnienie Guerlina Butungu.

Dla Polki oraz jej partnera ta wakacyjna podróż do Włoch zawsze będzie kojarzyć się z koszmarem. Do napaści doszło w nocy z 25 na 26 sierpnia 2017 roku na jednej z plaż we włoskim Rimini, gdzie grasowała banda młodych zwyrodnialców. Polska para została wytypowana na ofiary Kongijczyka oraz jego trzech młodocianych kolegów. Zbiorowy gwałt trwał bardzo długo. Mężczyzna był w tym czasie dotkliwie bity. Po jednym z ciosów – jak przekonywał – stracił przytomność. Kobieta miała świadomość, co się z nią dzieje. Zresztą, już po gwałcie zadeklarowała, że będzie w stanie rozpoznać napastników.

Ale adwokaci Guerlina Butungu podważają ustalenia śledczych. Ani zeznania Polki, ani słowa jej partnera, ani wyznanie win trzech kolegów Butungu, nie są dla obrońców Kongijczyka przesądzającymi dowodami w tej sprawie. Przyznają oni, że Guerlin Butungu był na tej przeklętej plaży w feralną sierpniową noc, gdy skrzywdzono dwoje zakochanych Polaków. Jednak obrońcy stawiają pytanie, o jego faktyczny udział w tej zbrodni. Przekonują, że nawet jeśli w ogóle Butungu gwałcił – co ich zdaniem nie zostało dowiedzione – to trzeba brać pod uwagę pewne okoliczności, które przemawiają na korzyść ich klienta.

Adwokaci swoją argumentację zawarli w apelacji do wyroku sądu pierwszej instancji, wydanego w Rimini w listopadzie zeszłego roku. Wówczas sąd w uzasadnieniu wyroku 16 lat więzienia dla Kongijczyka zwrócił uwagę na wyjątkową brutalność i okrucieństwo gangu, którego ofiarami padli polscy turyści i inne osoby (na plaży w Rimini gang Kongijczyka zgwałcił również transseksualistkę z Peru, a dwa tygodnie wcześniej napadł na parę turystów z Włoch). Podkreślono również, że atak na Polaków był najcięższym czynem, jakiego dopuściła się banda.

Apelację złożono w kwietniu w sądzie w Bolonii i zostanie ona rozpatrzona prawdopodobnie po wakacjach. Jak informują źródła sądowe, w uzasadnieniu do złożonego odwołania adwokaci Butungu wskazali na kilka okoliczności łagodzących, które ich zdaniem powinny zostać uznane przez sąd apelacyjny. Wśród nich wymienili młody wiek sprawcy, wcześniejszą niekaralność, a także to, że skazany – migrant przybyły przed kilkoma laty do Włoch – nie był dobrze zadomowiony w tym kraju, czyli nie przeszedł procesu integracji. Poza tym zwrócono uwagę na trudną przeszłość 20-latka w jego ojczyźnie i doświadczenia, które – jak sugerują adwokaci – miały wpływ na jego postępowanie, charakteryzujące się „brakiem reguł”. Wspomniano również o poczuciu osamotnienia Kongijczyka oraz wyrażoną przez niego skruchę.

Obrona odrzuca główne punkty aktu oskarżenia, które doprowadziły do wymierzenia Butungu surowej kary, czyli przede wszystkim brutalnego gwałtu na Polce. Twierdzą oni, że nie ma pewności, że to właśnie on dokonał gwałtu. Zdaniem adwokatów trzej nieletni obciążyli 20-latka, by uniknąć wyższej kary. Warto przy okazji dodać, że dwóch braci Marokańczyków (w wieku 15 i 17 lat) oraz 16-letni Nigeryjczyk, i tak otrzymali niższe wyroki niż chciał prokurator. Tych trzech synów imigrantów mieszkających we Włoszech zostało skazanych podczas osobnego procesu przed sądem dla nieletnich na 9 lat i 8 miesięcy więzienia. Prokurator żądał ukarania ich 12-letnim więzieniem.