55- latka otruła córkę z porażeniem mózgowym i powiesiła się

0
643

Lokatorzy bloku przy ul. Szafirowej w Katowicach wezwali straż pożarną. Strażacy, którzy przyjechali na miejsce, dokonali wstrząsającego odkrycia. W mieszkaniu znaleziono zwłoki 55-letniej matki i jej 31-letniej córki z porażeniem mózgowym.

W miniony poniedziałek (4.06.br.) lokatorzy bloku przy ul. Szafirowej w Katowicach zawiadomili straż pożarną, o tym, że na klatce schodowej unosi się nieznośny fetor. Przybyli na miejsce strażacy dzwonili do mieszkania, z którego wydobywał się zapach, ale nikt nie otwierał. Weszli tam przez okno. W mieszkaniu znaleziono dwa ciała kobiet. Najpierw natrafiono na ciało 31-letniej Magdaleny W. Kobieta cierpiała na porażenie mózgowe. Nieopodal w łazience, znaleziono ciało jej matki, która odebrała sobie życie przez powieszenie.

Na miejsce natychmiast przyjechali oficerowie z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Katowicach. Oględziny mieszkania nadzorowała prokurator Anna Paciorek, szefowa Prokuratury Rejonowej Katowice Zachód. Znaleziono list, w którym Bożena W. napisała, że utrzymywała się z zasiłku pielęgnacyjnego na niepełnosprawną córkę i nie dawała sobie rady finansowo, nie była w stanie spłacić swoich długów. Z relacji sąsiadów wynika, że kobieta bardzo dbała o chorą córkę, była niezwykle opiekuńcza i związana z nią emocjonalnie. Matka dziewczyny była zdana tylko na siebie, wychowując córkę, która nigdy nie miała możliwości samodzielnego funkcjonowania czy założenia rodziny.

Wstępne oględziny wykazały, że matka odebrała sobie życie 1,5 tygodnia wcześniej, niż nastąpiła śmierć córki. Prawdopodobnie 31-letnia dziewczyna umierała przez wiele dni w męczarniach. W czwartek została przeprowadzona sekcji zwłok. Wyniki wykazują, że powodem śmierci Bożeny W. było zadzierzgnięcie, czyli zaciśnięcie szyi przez pętle. Mechanizm zgonu córki nie jest znany, na ciele nie znaleziono żadnych śladów. Wiadomo tylko, że dziewczyna zmarła dzień lub dwa przed nadejściem pomocy. Prokuratura zleciła badanie toksykologiczne i histopatologiczne 31-latki. Śledczy liczą, że biegłym uda się ustalić, czy podano niepełnosprawnej kobiecie jakiś środek, który mógł być przyczyną jej śmierci.

Zakładamy, że matka podała
niepełnosprawnej córce jakieś silne teki, po
czym myśląc, że ta już nie żyje, sama popełnił,
samobójstwo-mówi prok. Paciorek.