Marcin M. i Magdalena Żuk, powiązania w tej sprawie szokują. Świadkowie relacjonują przebieg wydarzeń

0
1641

Wokół śmieci 25-letniego Marcina M. wciąż jest wiele niejasności i więcej pytań niż odpowiedzi. Dziś cała Polska przeżywa deja vu, 16 miesięcy temu w Egipcie tragicznie zginęła Magdalena Żuk. Halucynacje, światłowstręt, zakrywanie twarzy i silne ataki paniki czy to nie brzmi znajomo? Zarówno Marcin, jak i Magda mieli te same objawy. Oboje zgłosili się do Egipskiego lekarza i oboje zostali uznani za chorych psychicznie. Taką diagnozę postawił Marcinowi lekarz, gdy ten zgłosił się o pomoc.

Sprawa tragicznie zmarłego Marcina bardzo przypomina sprawę Magdy Żuk z Bogatyni. Oboje już pierwszego dnia po wizycie przy hotelowym basenie poczuli się źle. Zarówno Magda jak i Marcin, spędzili tam niewiele czasu, ale oboje skorzystali z hotelowego baru. Od tamtej pory działo się z nimi coś niewytłumaczalnego i po paru dniach według lekarzy popełnili samobójstwo.

Udało nam się dotrzeć do osób przebywających z nim bezpośrednio po przylocie, z którymi zapoznał się przy hotelowym basenie. Wszyscy zgodnie twierdzą, że był pogodny, śmiał się, pytał o wycieczki i planował przebieg jego kolejnych dni w miejscowym kurorcie.

„Byli bardzo szczęśliwi i zakochani… wpatrywał się w nią i uśmiechał. Rozmawialiśmy z nimi dość długo, opowiadał, gdzie pracuje i jakie ma plany na przyszłość. Nie mógł już się doczekać, aż wspólnie z dziewczyną zacznie zwiedzać Egipt.”- relacjonuje turystka.

Dlaczego więc Marcin nie żyje?

Po wypiciu drinka Marcin z dziewczyną poszedł na spacer w kierunku plaży. Po powrocie zaczął narzekać na złe samopoczucie. Zachowywał się nienaturalnie, miał mieć halucynacje, nie odpowiadał na zadawane mu pytania. Następnego dnia odwiedził lekarza. W hotelu, w którym przebywała para, jest dostępna opieka zdrowotna, z której skorzystać można przez 24 godziny. Prawdopodobnie w piątek lekarz zrobił mu test na glukozę i podał zastrzyk na uspokojenie. Mężczyzna wrócił do swojego pokoju i zasnął. Jak relacjonuje świadek, dziewczyna Marcina poprosiła ją o butelkę wody, ponieważ bała się wziąć cokolwiek z hotelowego baru. Gdy ta zajrzała wieczorem do pary, Marcin spał. Dziewczyna Marcina nie znając wystarczająco dobrze j. angielskiego, szukała pomocy u rezydentki, zgłosiła jej swoje obawy i poinformowała o tym, że jej partner jest w złym stanie. Rezydentka jednak nie pomogła parze, nie pofatygowała się, nawet aby przyjechać do hotelu. Następnego dnia, gdy Marcin wstał, zszedł po schodach do hotelowej recepcji, to tam spotkali go turyści, którzy nie mogli uwierzyć, co się dzieje z chłopakiem.

„Był cichy i spokojny, nic nie mówił, zadawaliśmy mu pytania, nie odpowiadał na nie, stał oparty o ścianę i zasłaniał twarz rękoma.”- tłumaczy dalej kobieta.

Sobota okazała się dniem tragicznym

Marcin zszedł na kolacje wraz z dziewczyna, gdy ta poszła po jedzenie i wróciła, Marcina już nie było. Kamera monitoringu zarejestrowała jak Marcin wychodzi z hotelu. Podchodzi do taksówki, po czym oddala się w stronę miasta. Zrozpaczona dziewczyna rozpoczyna poszukiwania po całym hotelu. Nikt z obsługi hotelowej nie zainteresował się zniknięciem Marcina. Dziewczyna kontaktuje się z rezydentką, ta nie reaguje na prośby dziewczyny, odpowiadając, że pomóc może, ale dopiero następnego dnia w południe.

Zdesperowana dziewczyna o pomoc zwróciła się do przebywającego w tym samym hotelu polskiego turysty. Wspólnie przeczesują pobliską plażę. Po nieudanych poszukiwaniach wracają do hotelu i kolejny raz proszą o pomoc hotelową ochronę. Niestety na próżno. Ochrona odmawia, twierdząc, że jest zbyt ciemno i zbyt późno na rozpoczęcie poszukiwań. Następnego dnia rano rezydentka nadal się nie pojawia. Dziewczyna wznawia poszukiwania na własną rękę. Dzwoni do nowo poznanych znajomych, którzy przebywali w pobliskim hotelu. Gdy Ci zjawiają się na miejscu, wspólnie rozpoczynają poszukiwania. Finał okazuje się tragiczny, nieopodal hotelu znajduje się pustostan, to tam dziewczyna znajduje powieszone ciało Marcina. Chłopak wisiał na drucie.

Marcin Mizera – Magdalena Żuk

Marcin przyleciał do Egiptu w czwartek, z soboty na niedzielę już nie żył. Magdalena Żuk przyleciała w środę, w niedzielę już nie żyła. Nasuwa nie pytanie, jaki narkotyk musiał zostać podany obojgu, że utrzymywał się w organizmie tyle dni i finalnym momencie oboje rzekomo popełnili samobójstwo? Z relacji przyjaciół Marcina wiemy, że był to zdrowy i pełny życia chłopak. Miał obszerne życiowe plany. Był ambitny i pełen życia. Był kierowcą międzynarodowym, niczego mu nie brakowało. Chłopak pochodził z bardzo dobrej rodziny, był bardzo dobrze wychowany oraz bardzo lubiany i szanowany wśród swoich znajomych. Magdalena Żuk, dziewczyna z ambicjami, pełna życia i planów na przyszłość. Wysportowana i dążąca do swoich celów. Strona egipska z Magdaleny Żuk zrobiła osobę chorą psychicznie, z Marcina chcą zrobić narkomana. Czy te śmierci do końca już pozostaną zagadką, czy w końcu w obu przypadkach dowiemy się prawdy?