”Marcin zachowywał się bardzo dziwnie, zasłaniał twarz rękoma, stał oparty o ścianę i nie mówił nic.” – nowe fakty.

0
953

Hurghada, gdzie miała miejsce tajemnicza śmierć Magdaleny Żuk, znowu przypomina o sobie Polakom. Marcin M. pochodzący z okolic Radomia zmarł w Hurghadzie w Egipcie, gdzie pojechał wraz ze swoją dziewczyną. Po serii dziwnych zachowań 25-latek według niepotwierdzonych informacji popełnił samobójstwo.

Marcin do Egiptu przyjechał w czwartek, z relacji świadków wynika, że około godziny szesnastej przebywał już na jednym z tamtejszych basenów. Rozmawiał, śmiał się, był zadowolony i nic nie wskazywało na zbliżającą się tragedie. Planował wybrać się na tamtejsze plaże, pytał o polecane miejscowe wycieczki. Chłopak przebywał w Egipcie razem ze swoją dziewczyną, która nie znała języka angielskiego. Od czwartku wieczora Marcin już skarżył się na złe samopoczucie.

W piątek  zachowanie diametralnie się zmieniło. Marcin był bardzo cichy, nie chciał rozmawiać. Pytany co się stało, nie chciał udzielić odpowiedzi. Świadkowie dodają, że wyglądał na zawstydzonego, zasłaniał się rękoma, stał przy ścianie. Z pomocą ruszyli znajomi, których poznał na miejscu. Zabrali go do hotelowego lekarza, gdzie dostał zastrzyk na uspokojenie. Pomimo próśb dziewczyny Marcina, rezydentka nie zjawiła się na miejscu.

Marcin zniknął około godziny 22 w sobotę. Jak relacjonuje dziewczyna Marcina, spędzali wieczór na kolacji w hotelu, kiedy dziewczyna poszła po jedzenie i wróciła, chłopaka już nie było. Hotelowa ochrona nie wszczęła poszukiwań, a dwie godziny później, gdy 20-latka nadal nie było, ochrona tłumaczyła, że jest już za późno. Poszukiwania miały zacząć się dopiero następnego dnia rano. Jedyną osobą, która pomogła dziewczynie w wieczornych poszukiwaniach Marcina, był polski turysta.

Ciało chłopaka zostało znalezione na drugi dzień  w oddalonym od hotelu pustostanie. 25-latek tego dnia nie czuł się dobrze. Chłopak przyznał się do halucynacji i do nocnych zwidów. Mówił, że chce wracać do Polski, a kilka godzin później znaleziono jego ciało. Pustostan, w którym znaleziono Marcina, nie znajdował się blisko plaży. Możliwe, że gdyby zaczęto go szukać od razu, dziś chłopak nadal by żył.

Jednym z tropów jest podejrzenie o obecność narkotyków w organizmie Marcina. Na pobliskiej plaży przy hotelu znajduje się punkt z sokami, gdzie można dostać nietypowy napój – sok z viagrą. Niewykluczone, że w soku znajdowała się inna substancja, która doprowadziła do śmierci Polaka. Dziewczyna Marcina przebywa w innym hotelu pod opieką rodziny.