Znany trener skatował dziewczynę. Przed sądem nie okazał cienia skruchy

0
827



W czwartek odbyła się rozprawa o pobicie Katarzyny Dziedzic, przez znanego trenera personalnego Miłosza P. Oskarżony nie wykazał ani odrobinę skruchy, a jego wersja wydarzeń szokuje.

Historia trenera personalnego, który skatował swoją kobietę, znana jest już całej Polsce. Wszystko za sprawą zdjęć pobitej dziewczyny, które ta umieściła w sieci. Opisała wtedy jak doszło do tak licznych obrażeń, stawiając znanego trenera w bardzo złym świetle. „Zmasakrował mi twarz, połamał nos, rozciął łuk brwiowy, obił ręce i nogi, bił moją głową o podłogę. Kiedy byłam cała zakrwawiona, uciekł z mieszkania” – pisała Katarzyna na swoim profilu na instagramie.
W ten czwartek ruszył proces Miłosza P., oskarżonego o pobicie kobiety. Nie obyło się bez dużych emocji, gdy oskarżony wraz z poszkodowaną znajdowali się w jednej sali. Katarzyna płacząc wyznała, że w dniu, kiedy doszło do ataku, para mocno się pokłóciła. Ostatecznie jednak wtedy się pogodzili, do czasu aż Katarzyna nie spostrzegła, że jej partner pisze erotycznie wiadomości do koleżanki.
– Od dawna podejrzewałam, że mnie zdradzał. Zobaczyłam, jak pisze do swojej podopiecznej, że ta boi się prawdziwego samca. On zawsze się tym chwalił, że jest samcem alfa. To był dowód na zdradę.
Gdy to wyszło na jaw, Miłosz wściekł się i zaatakował ówczesną partnerkę.
Wersja oskarżonego Miłosza jest jednak zupełnie inna. Mężczyzna twierdzi, że po tej sytuacji kobieta wybiegła do łazienki i tam się poślizgnęła. Co więcej, na sali rozpraw nie okazał ani cienia skruchy, a wręcz wyjawiał prywatne sekrety z życia intymnego pary.
– Wysoki sądzie, ja jej nie pobiłem – mówił z ławy oskarżonych. – Ta cała sprawa to zemsta za to, że z nią zerwałem. Proszę zwrócić uwagę na to, że rzekome obrażenia, szramy na kręgosłupie Kasi jej zdaniem powstały w wyniku pobicia. A prawda jest zupełnie inna. Parę dni wcześniej kochaliśmy się na podwójnym łóżku złączonym belką. I ona o tę belkę otarła sobie plecy. Ona lubiła ostry seks. Często miała na pośladkach ślady od klapsów. Siniaki na piersiach i rękach od mocnego uścisku, którego ode mnie oczekiwała. Mówiła, że tempo spada i mam być ostrzejszy. Chciała, bym dominował, ciągnął ją za włosy-tłumaczył spokojnie Miłosz P.
Zeznania Miłosza P. budzą jednak spore wątpliwości. Lekarze badający Katarzynę potwierdzili, że kobieta miała złamany nos oraz liczne krwiaki. Trudno o tak poważne obrażenia w okolicznościach, jakie opisywał oskarżony. Warto także wspomnieć, że mężczyzna ma już za sobą dwa wyroki za przemoc fizyczną. Za pobicie Katarzyny Dziedzic może trafić do więzienia na 5 lat.