Stanęła w obronie upośledzonego syna, policjanci skatowali ją na klatce schodowej. Wyrok bulwersuje

0
464

Pani Anna Hallmann zachowała się podręcznikowo i jak każda matka ruszyła na pomoc swojemu dziecku — upośledzonemu. Kobieta nie myślała, że będący na miejscu policjanci, zamiast pomóc, to ją skatują. Kobieta nie mogła patrzeć, jak policjanci raz za razem, rażą paralizatorem jej upośledzonego syna. Zdarzenie miało miejsce w 2014 r. Teraz zapadła wyrok. Zdaniem sądu, to Pani Anna zaatakowała funkcjonariuszy.

Hallmann jadła z dziećmi obiad, gdy za okna dobiegł rozpaczliwy krzyk i błaganie o pomoc.

– Ktoś wołał: „Ratunku!”. Poderwaliśmy się, żeby zobaczyć, co się stało — relacjonuje. Dwaj jej synowie wybiegli na zewnątrz. Okazało się, że policja ściga jakiegoś mężczyznę.

– Po kilku minutach wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że mój starszy, upośledzony syn idzie w stronę domu i nagle osuwa się na ziemię. Wybiegłam do niego. Półprzytomny leżał pod budynkiem, bo policjant dwukrotnie poraził go paralizatorem — kontynuuje Hallmann.

Gdy spytała, za co tak strasznie potraktowano jej syna, jeden z policjantów miał wepchnąć kobietę na klatkę schodową i zacząć katować. Miał też chwycić kobietę za włosy i wielokrotnie uderzać ją głową o ścianę.

– Później przyszedł drugi i zaczął okładać mnie pałką — dodaje Hallmann.

Policjanci wywlekli kobietę na podwórko i tam zostawili. To, jak poturbowana leży na ziemi, nagrali mieszkańcy sąsiednich budynków.

Obdukcja potwierdziła obrażenia. W momencie zajścia Hallmann była w pierwszym trymestrze ciąży. Kilka dni po pobiciu kobieta poroniła.

Gdy dowiedziała się, że została oskarżona o użycie przemocy wobec policjantów, była w szoku. Sprawa ciągnęła się cztery lata. Kilka dni temu kobieta została skazała na sześć miesięcy ograniczenia wolności i prace społeczne. Ma też zapłacić każdemu z policjantów po 250 zł.

Jak to możliwe? – Nigdy nie miałam żadnych konfliktów z prawem, a teraz muszę żyć z piętnem przestępcy. Policjanci, którzy mnie skatowali, śmieją się ze mnie bezczelnie i wytykają palcami — mówi Hallmann.

I dodaje: „Zawiniłam chyba tym, że zapytałam policjantów, dlaczego porazili paralizatorem mojego upośledzonego syna. Za to pobili mnie pałką i tłukli moją głową o ścianę”.