List otwarty internautów o ukaranie winnych skazania Arkadiusza Kraski

0
556

8 września 1999 r. przy jednej ze szczecińskich stacji benzynowych doszło do bójki, w której zginęło dwóch mężczyzn. Dwa dni po zdarzeniu został zatrzymany we własnym domu, przebywający z rodziną przyjaciel zamordowanych — Arkadiusz Kraska, a następnie skazany na dożywotnią karę pozbawienia wolności. Od tego zdarzenia minęło 19 lat, a on nadal twierdzi, że jest niewinny. O wznowienie postępowania od wielu lat bezskutecznie walczy adwokat Arkadiusza, SN odrzuca wszelkie uwagi i wnioski w tej sprawie, tłumacząc, że nie ma ku temu podstaw.

Internauci a wśród nich bliscy i przyjaciele Arkadiusza Kraski wystosowali list otwarty, w którym żądają ukarania osób winnych ich zdaniem bezpodstawnego skazania na dożywocie Arkadiusza Kraski.

List Otwarty
„Zwracamy się z publicznym żądaniem o wydanie nakazu aresztowania wobec żyjących policjantów, działających przeciwko Arkadiuszowi Krasce, gdyż od samego początku mataczyli oraz ukierunkowywali bieg sprawy w sposób, który odwracał uwagę od prawdziwych zdarzeń, faktów i osób, które miały rzeczywisty wpływ na przebieg sprawy. Ich działanie miało na celu odwrócenie uwagi od prawdziwych sprawców przestępstwa. Policjantów, o których mowa, oskarżamy o fizyczne oraz psychiczne znęcanie się nad jednym z kluczowych naocznych świadków, a równocześnie zmuszaniem do składania i podpisania fałszywych zeznań, co jest przestępstwem.
Wysuwamy oskarżenia również przeciwko jednemu z policjantów o gwałt na jednym z kluczowych świadków oraz wielowymiarowy szantaż prowadzony wobec jego osoby. Występujemy także o tymczasowy areszt wobec ówczesnego prokuratura Kałużnego, biorącego udział w biegu sprawy, który oskarżył Arkadiusza Kraske o przestępstwo, którego nie dokonał — ze względu na możliwość dalszego mataczenia w sprawie. Podstawą jest, że prokurator Kałużny doskonale wiedział o przestępstwie policjantów, o których mowa i niewinności Arkadiusza Kraski wobec kluczowego świadka, który był szantażowany oraz prowadzono nad nim znęcanie się psychiczne i fizyczne, oraz emocjonalne w celu zmuszenia go do złożenia fałszywych zeznań, na niekorzyść Arkadiusza Kraski. W rezultacie prokurator oraz policjanci podstawili świadków incognito, których nie było w ogóle na miejscu zdarzenia. Co jest absurdem.
Usilnie żądamy również ujawnienia nazwisk owych świadków incognito oraz przeprowadzenie wnikliwego śledztwa w ich sprawie — jako że jest to jeden z kluczowych dowodów w sprawie potwierdzających niewinność Arkadiusza Kraski. Żądamy także o zawieszenie w obowiązkach i czynnościach służbowych sędziego Strączyńskiego do wyjaśnienia całkowicie tej sprawy, ponieważ posiadał on wiedzę operacyjną oraz wiedz z akt sprawy na temat świadka Łagockiej o tym, że w prokuraturze nie wskazywała na Arkadiusza Kraske (o czym też mówiła publicznie przed sądem) Uważamy, że jego wyrok był stronniczy na korzyść prokuratora Kałużnego, mimo tego, że dowody w aktach sprawy oraz świadkowie wskazywali, że przestępstwa nie dokonał Arkadiusz Kraska. W związku z powyższym kategorycznie zwracamy się o spełnienie naszych żądań o podjęcie czynności wobec wyżej wymienionych osób, uzasadniamy to dalszym mataczeniem w sprawie oraz jesteśmy przekonani, że prokurator Kałużny wraz z policjantami działali wspólnie i w porozumieniu z pełną premedytacją na niekorzyść Arkadiusza Kraski i pozbawienia go dożywotniej wolności.”

Działania policji w sprawie strzelaniny przed CPN nadzorował prokurator Zbigniew Kałużny, który chciał szybko zamknąć sprawę, a dziś po wielu latach przyznaje, że nie wiele pamięta o „jakiejś tam” strzelaninie.

Anonimowy policjant CBŚ powiedział na ten temat: „jakaś strzelanina? Zasłania się niepamięcią, podczas gdy w gangsterskim Szczecinie lat 90. była to najbardziej — obok spraw o zabójstwo Janka Suligi i Rambulca — spektakularna mafijna egzekucja. Jak można, ku… nie pamiętać takiej strzelaniny?!”

Najbardziej obciążające dla oskarżonego były zeznania trzech świadków, w tym dwóch incognito, przy posiadanym alibi i braku innych dowodów, m.in. brak zapisu monitoringu, braku narzędzia zbrodni, brak motywu, braku jakichkolwiek zadrapań na ciele oskarżonego, w sytuacji, kiedy podczas zabójstwa doszło do bójki. Oskarżony już podczas procesu domagał się badania wariografem, chciał zadać pytania świadkom, sąd ani na jedno, ani na drugie nie wyraził zgody! Sędzią orzekającym był sędzia Maciej Strączyński, który w uzasadnieniu wyroku napisał:

„Społeczne poczucie sprawiedliwości wymaga, by sprawców tego typu przestępstw karać w sposób surowy i bezwzględny, eliminując ich definitywnie z ulic, zapewniając w ten sposób bezpieczeństwo w miastach, będących arenami porachunków”.

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie SSO Michał Tomala zapewniał, że o pomyłce nie może być mowy: „na miejscu zdarzenia były dwie osoby, które uzyskały status świadków incognito, co pozwoliło im na złożenie obszernych i konsekwentnych zeznań. Wynikało z nich, że mężczyzną, który oddał strzały, był Arkadiusz Kraska”.

Głównym świadkiem oskarżenia wówczas była Izabela Ł. która kilka lat temu podpisała u notariusza (w obecności byłego funkcjonariusza CBŚ) – takie oświadczenie:
„Byłam jednym z kluczowych świadków w tamtym procesie. Sama się zgłosiłam na policję, ponieważ widziałam twarz sprawcy. To nie był Arkadiusz Kraska. W ostateczności przymuszona i zmanipulowana, przez policjanta, złożyłam w śledztwie fałszywe zeznania. Nie udało mi się przekonać ani prokuratora, ani sędziego, że moje zeznania zostały wymuszone i są nieprawdziwe. Nie miałam wówczas świadomości, że moje zeznania posyłają na dożywocie niewinnego człowieka. Byłam przesłuchiwana w tej sprawie w prokuraturze. Nie pamiętam dziś, kto mnie przesłuchiwał, ale od początku mówiłam, że byłam zastraszana przez policjanta i że nikt nie brał pod uwagę prawdy. Usłyszałam, że teraz jestem niewiarygodnym świadkiem i nie wiadomo, czy moje zeznania w ogóle będą brane przez sąd pod uwagę. Przed sądem mówiłam to samo, co w prokuraturze. Sędzia prowadzący rozprawę powiedział, że mam nie mataczyć, bo dostanę wyrok za składanie fałszywych zeznań. Na kolejnej rozprawie też powiedziałam, że to nie był Arek, ale chyba nikt mi już nie wierzył.
Przestałam się wreszcie bać, że trafię do więzienia i już nie zobaczę dziecka. Od lat mieszkam za granicą. Uciekłam od przeszłości, zaczęłam wszystko od nowa […] Jestem gotowa powiedzieć to wszystko przed sądem, jeżeli proces Arkadiusza Kraski zostanie wznowiony”.

Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie w całości materiałów bez zgody autora zabronione. Wszystkie materiały prasowe znajdujące się na portalu www.sledczy24.pl są własnością portalu www.sledczy24.pl z siedzibą w 31-044 Kraków ul. Grodzka 42/1, zarejestrowanego w Wydziale I Cywilnym Sadu Okręgowego w Częstochowie pod sygn. akt I Ns Rej Pr 36/17.