Urodziła syna, a do karmienia przyniesiono jej dziewczynkę. Personel szpitala w Lublinie pomylił dzieci. Gdzie zatem jest syn!?

0
9002

Młoda matka, pacjentka Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie zaraz po porodzie usłyszała, że ma syna. Kobieta była w szoku, gdy do pierwszego karmienia przyniesiono jej dziewczynkę, a nie jak wcześniej ją i ojca dziecka zapewniano — chłopca. Rodzina kobiety zawiadomiła o wszystkim media. Szpital ucina spekulacje i uważa, że do żadnej pomyłki nie doszło. Zatem gdzie jest chłopczyk!?

– Zaraz po wybudzeniu matka otrzymała informację, że urodziła syna. To samo powiedziano ojcu dziecka. Tymczasem do karmienia i przewijania została przyniesiona dziewczynka – informuje kuzynka rodzącej w rozmowie z dziennikarzami Dziennika Wschodniego.

Rodzice nowo narodzonego dziecka nabrali podejrzeń, że na rączce dziecka nie ma identyfikatora mówiącego jasno o płci dziecka — w tym przypadku chłopca.

Matka i ojciec nie wiedzieli co o tym myśleć, zwłaszcza, że przed porodem nie chcieli znać płci dziecka. W ramach rekompensaty za pomyłkę władze szpitala w Lublinie miały zaproponować matce przeniesienie do lepszej sali — pisze FAKT24.

Jak czytamy w „Dzienniku Wschodnim”, dziecko powinno otrzymać przynajmniej jedną opaskę z imieniem i nazwiskiem jeszcze przed wyjazdem z sali porodowej. Przed jej założeniem matka musi zweryfikować dane, które zapisała położna. Później noworodek otrzymuje drugi identyfikator.

Rzeczniczka Szpitala przy ul. Staszica w Lublinie twierdzi, że do pomyłki nie doszło. – Sprawa jest wyjaśniana, natomiast kierownik kliniki dementuje doniesienia, iż mogło dojść do zamiany dzieci – informuje Anna Guzowska, rzecznik prasowy Szpitala Klinicznego nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie w rozmowie z Fakt24.

– Na obecnym etapie postępowania stwierdzono, iż błąd personelu medycznego polegał na mylnym poinformowaniu rodziców o płci dziecka bezpośrednio po porodzie oraz niewłaściwym oznaczeniu płci noworodka na opasce identyfikacyjnej – dodaje Anna Guzowska dla Fakt24. Rzeczniczka zapewnia, że szpital pozostaje w kontakcie z rodzicami dziecka, którzy są informowani o przebiegu postępowania sprawdzającego.

(PG.)

Źródło: FAKT