W tym roku nie będzie wyroku w sprawie śmierci Ewy Tylman

0
680

Tak krótkiej rozprawy w procesie w sprawie śmierci Ewy Tylman jeszcze nie było. Sąd przesłuchał aż pięciu świadków. Najważniejsze informacje to podważenie zeznań Pawła P., który twierdził, że Adam Z. przyznał mu się na spacerze w areszcie do zabójstwa oraz wyznaczenie terminów rozpraw na 2018 r. Pierwotnie zakładano, że jeszcze w tym roku zapadnie wyrok.

Sąd jako pierwszego przesłuchał zastępcę kierownika aresztu, w którym przebywał Adam Z. Odpowiadał on na pytania związane z innym osadzonym Pawłem P. Opowiadał o procedurach i tym w jaki sposób rejestruje się osadzonych oraz jak wyglądają w zakładzie spacery. Po zaledwie 20 minutach mężczyzna skończył zeznawać.

Na końcu rozprawy sędzia wyjaśniła, że Paweł P. miał zeznać, że był z Adamem Z. na spacerze w areszcie. A nie byli razem, tak wynikało z zeznań zastępcy kierownika aresztu,. A to Pawłowi P. Adam Z. miał przyznać się do zabójstwa Ewy. Dlatego sędzia skierowała ten wątek do zbadania prokuraturze. Śledczy mają ocenić czy osadzony nie powinien odpowiedzieć za składanie fałszywych zeznań. „Adam się przytulał” Po zastępcy kierownika aresztu zeznawały cztery koleżanki Ewy Tylman i Adama Z. z drogerii, w której oboje pracowali. Cała szóstka bawiła się na firmowej imprezie w nocy z 22 na 23 listopada.

To właśnie po niej zaginęła Ewa Tylman. – Ich zeznania są istotne, bo jako ostatnie widziały Ewę Tylman. Wiemy przecież, jak wiele było relacji Adama Z. na temat tej nocy – komentował po rozprawie Mariusz Paplaczyk, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman. Co mówiły uczestniczki tamtej imprezy? Pierwsza zeznawała Natalia H. Tamtej nocy była trzeźwa, była kierowcą. Mówiła, że w klubie, w którym bawili się na końcu, kilku uczestników zabawy było już w stanie upojenia alkoholowego. – Adam Z. Ewa Tylman byli mocno pijani. Kiedy siedzieli przy barze i rozmawiali. W trakcie rozmowy upadli razem. Podeszłam, podniosłam ich.

I dalej siedzieli – zeznawała. Zapytana o relację między Adamem i Ewą odpowiedziała: – Jak to po alkoholu, każdy się otwiera. Przytulali się, ale nie tylko do siebie, Adam podchodził też do mnie i się przytulał. Gdy wychodziła z lokalu, zaproponowała Ewie, że zawiezie ją do domu. Ta odmówiła. – O zaginięciu Ewy dowiedziałam się drugiego dnia w pracy. Rozmawiałam o tym z Adamem. Zapytałam czy wie, że Ewa zginęła. Mówił, że nie wie, że nie pamięta co się stało tego wieczoru. Zapytałam jeszcze dlaczego ma podrapane czoło czy rękę, nie pamiętam. Powiedział, że jak wychodzili z Ewą z klubu, to się przewrócili – mówiła Natalia H. Jak mówiła, Adam miał bardzo dobre relacje z Ewą. – Ewa zawsze była osobą otwartą, gotowa pomóc. Gdy czegoś nie wiedzieliśmy, to pytaliśmy ją.

Pytał ją również Adam. Jak została zastępcą kierownika, to nie pracowaliśmy już w tym samym sklepie. kiedy Adam miał problem, zawsze dzwonił do Ewki i się jej radził – powiedziała. Zeznała też, że na jednej z imprez Adam Z. wspominał jej, że zdarzało mu się, że po alkoholu traci pamięć. Wyświetlono nagrania z lokali Przesłuchiwanym uczestniczkom imprezy wyświetlano nagrania z monitoringu z lokali, w których byli: klubu MK Bowling, Pijalni Wódki i Piwa oraz klubu Mixtura. Kobiety opisywały co widać na zdjęciach, kto na nich jest widoczny. Na nagraniach widać było jak Adam Z. przytula koleżanki, mówi im coś na ucho. – Wszyscy razem siedzieliśmy w jednej loży w Galerii MM (tam mieści się klub MK Bowling – dop. red.), wszyscy zachowywali się normalnie, jak zawsze. Kilka osób grało w kręgle, a potem poszliśmy do Pijalni Wódki i Piwa. Adam i Ewa pili alkohol.

Myślę, że tyle co każdy z nas – zeznawała Patrycja B. Ona do klubu Mixtura nie weszła. Opowiadała potem o okolicznościach, w jakich dowiedziała się o zaginięciu Ewy. Adam Z. mówił jej, że nie pamięta jak wrócił do domu. „Adam reagował emocjonalnie” Lidia N. Ewy Tylman w zasadzie nie znała. Na imprezie widziała ją dopiero drugi raz w życiu. Adama Z. znała dość krótko, jednak na tyle długo, by móc stwierdzić: – Był osobą porywczą, stresował się w trudnych sytuacjach. Reagował emocjonalnie, jak nie mógł sobie w pracy z czymś poradzić. Jak mówiła, zapamiętała, że podczas imprezy Adam przytulał się do trzech koleżanek. Jako ostatnia zeznawała Milena M. Jej zeznania pokrywały się z tym, co mówiły inne pracownice drogerii. O zaginięciu Ewy dowiedziała się przypadkiem. – Po imprezie miałam wolne, ale musiałam przyjść na chwilę do pracy coś przynieść.

Tam dowiedziałam się o wszystkim. Rozmawiałam z Adamem na temat zaginięcia. Był przestraszony, mówił, że za wiele nie pamięta, że pamięta jakąś sytuację jak wsiada do tramwaju, ale nie był tego pewien. I, że byli gdzieś na rondzie Rataje – mówiła. Miał widzieć ciało Ewy, złoży zeznania Zdaniem Andrzeja Tylmana, świadkowie ci nie wnieśli nic do sprawy. – Przesłuchanie tych koleżanek nic nie wniosło, oprócz tego, że wiemy, że Adam Z. zmienia zeznania – powiedział po rozprawie. – Kluczowi są świadkowie, którzy byli na moście – dodał. I właśnie jedną z takich osób zamierza na kolejnej rozprawie przesłuchać sąd. To Grzegorz W. Mężczyzna przebywa obecnie w areszcie w Śremie. Twierdzi, że już w nocy z 22 na 23 listopada był w jednej z dyskotek na Starym Rynku, po czym szedł na rondo Rataje. Przy moście Św. Rocha miał widzieć dwie stojące postaci, które kłóciły się ze sobą.

„Mieli 20-30 lat. Mężczyzna był szczupły. Wyzywał kobietę, pchał ją rękami” – zeznawał wcześniej. Twierdzi też, że widział wtedy ciało martwej Ewy. Mężczyzna mówił, że nie poszedł wtedy na policję, bo był osobą poszukiwaną. Dopiero potem zdecydował się o tym opowiedzieć. Wyrok nie w tym roku Oprócz Grzegorza W., na kolejnej rozprawie, która odbędzie się 11 października, sąd zamierza przesłuchać w sumie siedem osób. To m.in. kolejne pięć pracownic drogerii, które uczestniczyły w opisywanej dziś przez jej koleżanki imprezie. Podano także, że sprawa może się przeciągnąć. Wyznaczono już cztery terminy rozpraw w 2018 r. Ostatnią w kwietniu. Sędzia jednak nie wykluczyła, że wyrok może nieco zapaść wcześniej. Miał ją zepchnąć ze skarpy Proces w sprawie zabójstwa Ewy Tylman ruszył w styczniu. Od tego czasu odbyło się siedem rozpraw.

Twardych dowodów na zabójstwo jak nie było, tak nie ma. Sąd uprzedził już strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynu dla oskarżonego Adama Z. z zabójstwa o zamiarze ewentualnym na nieudzielenie pomocy. Za ten czyn grozi do 3 lat więzienia. Według prokuratury 23 listopada 2015 r. Adam Z., przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Za zabójstwo z zamiarem ewentualnym Adamowi Z. grozi kara do 25 lat więzienia lub dożywocie. Jeśli dojdzie do zmiany kwalifikacji czynu oskarżonego z zabójstwa na nieudzielenie pomocy, groziłyby mu maksymalnie trzy lata więzienia.

Źródło: TVN 24 Poznań