Wsadziła psa do worka, dołożyła cegłówkę i wrzuciła do rzeki.

0
752

Po raz kolejny nie udało się zakończyć procesu 31-letniej mieszkanki Borowicy, oskarżonej o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad swoim psem. Kobieta po raz kolejny zmieniła swoje zeznania.

Wyrok, który miał dzisiaj zapaść w Sądzie Rejonowym w Krasnymstawie dotyczy zdarzenia, jakie miało miejsce 20 listopada ub. roku w miejscowości Borowica w powiecie krasnostawskim. Jedna z mieszkanek tej miejscowości, jadąc wraz z córką samochodem, zwróciła uwagę na sąsiadkę, która szła z psem, niosąc w ręku worek z tworzywa sztucznego. W pobliżu mostu na rzece, kobieta włożyła psa do worka i próbowała zawiązać. Gdy kierująca autem zawróciła, kobieta stała jeszcze przy rzece i patrzyła na wodę. Następnie zaczęła biec w stronę miejscowości Łopiennik Dolny.

Mieszkanka Borowicy wraz ze swoją córką nie zastanawiając się długo, natychmiast wysiadły z pojazdu i pobiegły nad rzekę. W wodzie zobaczyły ten sam worek, do którego widziana wcześniej kobieta wkładała psa. Wspólnymi siłami wyciągnęły go z wody. W worku był pies i cegła. Kobiety udzieliły zwierzęciu pomocy i zawiozły go do lekarza weterynarii. O wszystkim powiadomiona została policja.

Niebawem funkcjonariusze zatrzymali 31-letnią mieszkankę gminy Łopiennik Górny. Podczas przesłuchania kobieta przyznała się do winy. Sprawą zajęła się prokuratura. W połowie grudnia gotowy był już akt oskarżenia w tej sprawie. Kobietę oskarżono o znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Czyn ten jest zagrożony karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Ze względu na bogaty materiał dowodowy, jak też przyznanie się oskarżonej do winy, sprawa sądowa miała być tylko formalnością i planowano od razu ogłosić wyrok. Stało się jednak inaczej. Kobieta odwołała swoje przyznanie się do winy, do tego stwierdziła, że nie ma ze zdarzeniem nic wspólnego. Co więcej, tłumaczyła, że tego dnia nie było jej nawet w pobliżu rzeki. W wyniku tego sąd musiał wezwać na przesłuchanie świadków, jak też zaangażować biegłego psychologa, gdyż jedną z osób, która widziała zdarzenie, było dziecko. To znacznie przedłużyło postępowanie sądowe.

W środę w Sadzie Rejonowym w Krasnymstawie odbyła się kolejna rozprawa, na której miał w końcu zostać ogłoszony w tej sprawie wyrok. Jednak oskarżona kobieta stwierdziła, że po raz kolejny zmieni swoje zeznania. Tym razem znów przyznała się do winy. Wyjaśniła, że miała z psem problem, gdyż sukcesywnie uciekał z posesji. Obawiała się także konsekwencji, gdyż policjanci mieli ją upominać, aby bardziej pilnowała psa. Z kolei oddanie go do schroniska miało stanowić dla niej problem. Jednocześnie 31-latka wyraziła skruchę za to co zrobiła.

W wyniku tego, ogłoszenie wyroku zostało odroczone. Ma to nastąpić na początku przyszłego tygodnia.

Źródło: lublin112.pl