Zwyrodnialcy razili 15-latkę prądem, wywieźli do lasu i zgwałcili!

0
6592

Teraz milczą, nerwowo spuszczają głowy, udając wstyd, nie patrzą w oczy rodziców swojej ofiary. A w marcu z zimną krwią porwali 15-letnią gimnazjalistkę, wywieźli do lasu i zgwałcili. Teraz stanęli przed sądem w Łomży. – Obaj są oskarżeni o zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem oraz narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia – mówi Maria Kudyba, rzeczniczka prokuratury.

Na ławie oskarżonych zasiedli Jakub G. (24 l.) i Piotr K. (30 l.). Jakub prowadzony z więźniarki szedł przez sądowy korytarz ze spuszczoną głową, a na sali wpatrywał się w swoje buty.

Dramat rozegrał się 22 marca br. w liczącej 150 mieszkańców Jabłonce Kościelnej (woj. podlaskie). Dziewczynka wracała ze szkoły. Do domu miała zaledwie pół kilometra, gdy obok zatrzymał się czerwony opel. Wyskoczyło z niego dwóch mężczyzn. Porazili ją paralizatorem, wepchnęli do auta i odjechali do lasu.

Widząca napad sąsiadka szybko powiadomiła rodziców porwanej i sąsiadów. Kilkadziesiąt osób ruszyło samochodami w pościg za bandytami. Po chwili dołączyli do nich policjanci. Po dwóch godzinach na trop porywaczy trafił myśliwy.

– Chwyciłem za strzelbę, żona krzyknęła, że jedzie ze mną. Krążyliśmy długo, aż ujrzałem między drzewami opla. Ruszyli na mnie, strzeliłem w górę ostrzegawczo, bo chcieli mnie rozjechać. Ledwie uskoczyłem, a ich samochód zawisł na korzeniach drzewa – opowiada Sławomir Milewski (50 l.), myśliwy ze wsi Sanie. – Silnik wył, oni nie mogli wycofać. Żona otworzyła tylne drzwi i wyciągnęła Kasię z auta. Udało się im zjechać, strzeliłem w opony. Po chwili uderzyli w drzewo. Dalej uciekali pieszo…

Policjanci po kilkunastu minutach złapali zwyrodnialców. Mieli szczęście, bo mogło by dojść do linczu na gwałcicielach. Draniami okazali się dwaj młodzi mężczyźni z sąsiedniej wsi. Pracowali dorywczo, a ludzie wspominają, że starszy z nich już dwa lata temu był agresywny.

Młodszy, który zawsze miał kłopoty z nauką, był pod całkowitym wpływem starszego Piotra. – Ten starszy napastował moją córkę i jej koleżanki. W ostatniej chwili przegonił go mój sąsiad. Niech nigdy nie wracają, tutaj nie ma dla nich miejsca – mówi Tadeusz Borecki (40 l.), mieszkaniec wsi.

Proces gwałcicieli może potrwać kilka miesięcy. Sąd na wniosek obrońców i prokuratora zarządził utajnienie rozpraw. Za gwałt grozi im 15 lat więzienia.

Źródło: fakt.pl /JM